Noc 2
Byłam w czymś zamknięta, zablokowana przez niewidzialne bariery. Niedużo pamiętam z tego snu. Wszystko było zamazane i widoczne jakby przez mgłę. Ból w klatce piersiowej się nasilał, a ja powoli opuszczałam się na kolana.
Rano zobaczyłam kilka blizn w okolicach piersi i na brzuchu. Gdy ich dotknęłam przeszły mnie ciarki i poczułam ukłucie w każdym miejscu mojego ciała. Ból był na tyle mocny, że prawie zerwałam się ze szpitalnego łóżka... Prawie, ponieważ moje ręce były przywiązane do łóżka niedługimi sznurkami, przez które mój ruch był ograniczony. Nogami nie mogłam wykonać żadnego ruchu. Ciągle patrzyłam się w pusty, biały sufit i analizowałam co się tak naprawdę stało. Sen, wczorajsza operacja... To było za dużo, nie mogłam tego pojąć.
Po mojej prawej stronie stało urządzenie do kroplówki. Ciecz w woreczku nie była przeźroczysta, tak jak zawsze. Miała zielono-niebieskawy odcień. Szybko oderwałam wenflon przez co moje przedramię zaczęło krwawić.Wezwanie pielęgniarki było złym pomysłem, dlatego postanowiłam odwiązać nogi i spróbować uciec z tego miejsca. Nie miałam żadnego planu, było to za proste, ale cały czas miałam nadzieję, że mój koszmar się skończy. Po paru minutach udało mi się odwiązać jedną rękę, później drugą. Z nogami poszło ciężej, bo były przywiązane na grubą, mocno klejącą taśmą, a nie miałam pod ręką żadnych nożyczek. Spanikowałam i próbując rozedrzeć taśmę sklejałam ją jeszcze bardziej. Do sali weszła pielęgniarka, która natychmiast złapała mnie za nadgarstki i z ogromną siłą położyła na łóżku. Nic nie mówiąc przywiązała mnie dodatkowo taśmą i dokładnie sprawdziła, czy dobrze zamknęła drzwi, ale zapomniała o włożeniu mi ponownie wenflonu. Podejrzewałam, że to przez tę substancję tak bardzo źle się czułam i mdlałam, ale dlaczego wcześniej tego nie widziałam? Nie, to nie mogło być to. Miałam mętlik w głowie. Chciałam zasnąć, ale nie mogłam się uspokoić. Moje serce biło coraz szybciej.
___
Z racji nadchodzących świąt mam sporo wolnego czasu, więc postaram się częściej wrzucać opowiadania. Pamiętajcie, że jestem otwarta na wszelką krytykę i rady. Nie wiem czy do świąt się zobaczymy, więc już teraz życzę Wam wesołych świąt pełnych gore, krwi i flaczków! *mniejsze od trzy*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz