Noc 1
Biegłam. Ciemność. Biegłam. Ciemność.
Czułam jakbym przemieszczała się po pustej przestrzeni... Jakkolwiek by to nie brzmiało. Wszędzie widziałam ciemność. Jedną, wielką, głęboką otchłań, z której nie mogłam się wydostać. Czułam ucisk w klatce piersiowej. Dalej biegłam, a może tylko mi się zdawało...
Po tej nocy dużo myślałam. Nad snami, ich znaczeniem... Dalej czuję ucisk w klatce piersiowej, jednak bardziej nasilony. Wezwałam pielęgniarkę. Zemdlałam.
Obudziłam się na sali. Czułam jak zimny skalpel powoli rozcina moją skórę. Nie wiedziałam co się dzieje, nie mogłam się ruszyć. Tłumiłam w sobie ten okropny ból, który dawał mi lekkie ukojenie. Nie mogłam zamknąć oczu, opierało się to na zasadzie Ludovico technique. Patrzyłam na to jak powoli rozcinają mi klatkę piersiową. Krew delikatnie ciekła po żebrach, była bardzo gęsta. Próbowałam na to nie patrzeć jednak moja głowa leżała pod takim kątem, że nie mogłam nic zrobić. Skalpel wbijał się coraz głębiej, a mi zaszkliły się oczy.
-Tylko nie płacz - myślałam.
Chirurdzy nawet nie spojrzeli na moją twarz. Nie mogłam pokazać, że już nie śpię, że wszystko czuję. Prawie zemdlałam z bólu, jednak co jakiś czas pielęgniarka dawała mi zastrzyk w nadgarstek, przez który było to niemożliwe. Ta substancja była bardzo pobudzająca, ale ja myślałam, że nie przeżyję tej operacji. Krew powoli przestała sączyć się z ran. Czy moje serce nadal pracuje? Lekarze pierwszy raz szepnęli coś do siebie i zaczęli robić mi reanimację na otwartej klatce. Dlaczego nikt nie spojrzał na moją twarz? Nie zobaczył, że cierpię i że żyję? Przy reanimacji chciałam umrzeć. Ciągłe naciskanie na otwarte rany sprawiało, że z bólu zaczęła boleć mnie głowa i powoli mdlałam mimo silnych środków. Nie pamiętam nic więcej, ale wiem, że wszystko czułam. Każdy ruch skalpela, każdy dotyk dłoni, każdy oddech w pomieszczeniu...
___
Cześć!
Tutaj Mitsu i liczę na konstruktywną krytykę oraz porady co do początku mojego opowiadania. Jeśli zacznę zamieszczać to na wattpadzie, to z pewnością dam do niego link. Mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej i zaobserwujecie większe lub mniejsze zmiany jeśli chodzi o pisanie, bo zależy mi na rozwijaniu się w tym kierunku. Z góry dziękuję. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz